Strona główna  INFORMATOR - KONKURS "DLA DOBRA WSPÓLNEGO"
 
PANI HESIA
GRA, RECYTUJE, MALUJE
Przegrała w polskich teatrach kilkadziesiąt lat, recytowała patriotyczne wiersze w kilkunastu warszawskich kościołach, namalowała wiele obrazów, sztuka jest jej miłością i pasją. Henryka Jędrzejewska-Szadaj mieszka na Ochocie niemal od zawsze, co więcej - jest znana i lubiana.
AKTORKA
Miała to szczęście, że uczyli ją zawodu najwięksi mistrzowie, na czele z Aleksandrem Zelwerowiczem. Kochała swoją warszawską PWST, a także swych profesorów: Jana Kreczmara, Jerzego Kreczmara, Jacka Woszczerowicza, Jana Białostockiego, Bohdana Korzeniewskiego, piękne profesorki: Zofię Małynicz i Marię Dulębę.
Henryka Jędrzejewska czy raczej Hielka, jak ją wówczas nazywano, musiała mieć wielki talent, skoro skończyła studia i długo utrzymywała się w zawodzie, żyjąc zresztą z jego uprawiania, co zdarza się tylko najwybitniejszym. Los był dla niej wyraźnie łaskawy, bowiem spotkała na swej szkolnej drodze równie wielkich kolegów: Ignacego Gogolewskiego, Edmunda Fettinga, Jaremę Stępowskiego, Zygmunta Huebnera, Mirę Dubrawską, Małgorzatę Lorentowicz, Ewę Krasnodębską.
Świeżo upieczona aktorka pojechała z reżyserem Krystyną Skuszanką do Opola. Tutaj, w Teatrze im. Jana Kochanowskiego przez trzy lata grała w najrozmaitszych sztukach, m. in. w "Niemcach" Leona Kruczkowskiego i w "Pociągu do Marsylii" Krzysztofa Gruszczyńskiego.
A były to lata dla Polski wielce fascynujące i skomplikowane! Powstał na przykład Teatr w Nowej Hucie, w którym grano niemal wyłącznie sztuki radzieckie, co nie znaczy, że nie było w nich dobrych ról. Wtedy też Jędrzejewska wystąpiła tutaj w "Balladynie" Juliusza Słowackiego oraz w "Księżniczce Turandot", w sztuce, z którą teatr był na gościnnych występach w Paryżu.
Mijały lata, Henryka Jędrzejewska występowała na scenach teatrów w Olsztynie i Koszalinie. Dane jej też było współpracować z wybitnymi naszymi scenografami, m.in. z Tadeuszem Kantorem, Józefem Szajną, Wojciechem Krakowskim, Marianem Boguszem. Wtedy publiczność obejrzała ją m.in. w "Tramwaju zwanym pożądaniem", "Lilii Wenedzie", "Romeo i Julii", "Małym dworku", "Trzech siostrach".
Hielka rozwijała swój talent, grała różnorodne role. Nie chciała siedzieć w jakimś warszawskim teatrze i czekać, aż jej cokolwiek z łaski zaproponują. Przeżyła wiele wspaniałych zawodowych chwil. Kiedy powstał Teatr Ziemi Mazowieckiej w Warszawie (późniejszy Popularny), była jedną z niewielu jego wspaniałych aktorek. Tutaj grała m.in. Pilar w "Komu bije dzwon", a także przez dwanaście lat Marylę w "Ani z Zielonego Wzgórza". Tutaj też aktorkę dopadła emerytura.
RECYTATORKA
Świetnie ustawiony głos, jego barwa, zdolności interpretatorskie - to wszystko sprawia, że Henryką Jędrzejewską słuchacze są zafascynowani. Do tego należy dodać umiejętność wyboru tekstów. Jako żołnierz AK i patriotka, Jędrzejewska wie, co porywa serca i dusze. Właściwie zaczęła tak naprawdę deklamować w stanie wojennym.


Objechała wtedy całą Polskę z programami patriotyczno-religijnymi, a jeździła sama, bez rozgłosu i bez kolegów. Deklamowała wiersze m.in. ks. J. Twardowskiego, ks. J. Pasierba, ks. W. Niewęgłowskiego, a także Wierzyńskiego, Norwida, Herberta i oczywiście K. Wojtyły. Poświęciła cały program np. Popiełuszce i Ojczyźnie. Kościoły św. Jakuba, św. Stanisława, Najświętszej Marii Panny, św. Katarzyny, św. Krzyża, św. Zygmunta, Wizytki, kościół przy ul. Dickensa - pełne były ludzi, gdy aktorka deklamowała, a prof. Magdalena Szczepanowska grała na skrzypcach. Niekiedy aktorka deklamowała w towarzystwie swego kolegi Jerzego Moesa, wzmacniając w ten sposób wymowę utworów.
Recytatorskie zdolności Henryki Jędrzejewskiej poznali także polonusi w Szwecji i Waszyngtonie. Przedstawiła tam m.in. program maryjny i ks. J. Twardowskiego oraz ks. Pasierba.
Co jakiś czas można ją usłyszeć w kościele u ks. Gromka oraz u św. Jakuba.
MALARKA
Henryka Jędrzejewska po przejściu na emeryturę nie załamała rąk, nie narzekała na upływ czasu, nie roztkliwiała się nad sobą, jak to czynią starzejące się, a rozpieszczone przez Sztukę, kobiety, tylko chwyciła za pędzel. Potrafiła znaleźć nową drogę, by się wypowiedzieć.
Obecnie maluje głównie martwą naturę. Trudno dojrzeć w jej mieszkaniu na ścianach puste miejsce. Wszędzie wiszą obrazy, małe i duże, jasne i ciemne, w ramach i całkiem gołe płótna.
Artystka prezentowała swe dzieła na wystawach w Warszawie, Darłówku, Koszalinie, a także w Szwecji i USA. Chwali się, że jej obrazy wiszą u nabywców w Szwajcarii i w Niemczech, a także, oczywiście, w Polsce. Rozstawione sztalugi, palety z farbami, brudne pędzle i tzw. artystyczny porządek w pokoju dają nadzieję, iż dawna Hielka, a teraz dostojna pani Hesia, jeszcze wytworzy niejedno dzieło sztuki. Oczywiście, obok wierszy, które pisze wyłącznie dla swych wnuków.
Małgorzata Leczycka
 
zobacz najnowszy numer | zobacz numery archiwalne